Satysfakcja pacjentów:
Rodzaje soczewek Zabiegi refundowane przez NFZ Poznaj nas lepiej Chcę zamówić wizytę

Coraz więcej polskich pacjentów leczy zaćmę w Czechach
27.10.2015

Coraz więcej polskich pacjentów leczy zaćmę w Czechach

Leczenie zaćmy w Czechach stało się okazją nie tylko do omijania kolejek w krajowych szpitalach, ale także zakazu stosowania dopłat do lepszych soczewek.
Dyrektywa Unii Europejskiej o transgranicznej opiece medycznej umożliwiająca staranie się o zwrot kosztów za leczenie za granicą obowiązuje od dwóch lat.

Jednak polski rząd - w obawie o budżet NFZ - świadomie opóźniał wprowadzenie szczegółowych przepisów umożliwiających w praktyce korzystanie z dyrektywy.

Bez nich wprawdzie można się było starać o zwrot kosztów, ale tylko na drodze sądowej.

Przepisy, dzięki którym wystarczy złożyć wniosek w NFZ, weszły w życie dopiero w połowie listopada zeszłego roku. Wprowadziły wiele obostrzeń, które dalej mają nas zniechęcać do wyjazdów.

Na zwrot kosztów za wszystkie drogie badania, jak rezonans magnetyczny czy PET, trzeba na przykład dostać zgodę dyrektora oddziału wojewódzkiego NFZ jeszcze przed wyjazdem.

Mimo to liczba zainteresowanych wyjazdami jest coraz większa, przede wszystkim na usunięcie zaćmy. Według danych NFZ 89 proc. pacjentów składających wnioski o refundację leczyło za granicą właśnie zaćmę, głównie w Czechach. - Od 15 listopada zeszłego roku wpłynęło łącznie 3,5 tys. wniosków na łączną kwotę 14,5 mln zł. Ponad 2,8 tys. już zostało rozpatrzonych. W 90,6 proc. przypadków to decyzje o zwrocie kosztów leczenia - mówi Sylwia Wądrzyk, rzeczniczka NFZ.

Z danych oddziałów wynika, że wniosków wciąż przybywa, zwłaszcza w dwóch województwach - śląskim i dolnośląskim.

W siedzibie NFZ w Katowicach na początku września było ponad 1 tys. wniosków, teraz już ponad 1,3 tys. We Wrocławiu też jest już ponad 1 tys. wniosków, z czego 801 rozpatrzonych pozytywnie. Dolnośląski NFZ zwrócił już swoim ubezpieczonym za leczenie za granicą prawie 2 mln zł.

Po czeskiej stronie granicy zacierają ręce.

W klinice NeoVize w Czeskim Cieszynie przed rokiem leczyło się miesięcznie 20-30 pacjentów z Polski. Operowano ich od ręki. Teraz miesięcznie NeoVize ma 150-200 polskich chorych. Muszą czekać na operację kilka tygodni. W porównaniu z kilkunastomiesięcznym, a nawet kilkuletnim oczekiwaniem na zabieg w kraju to jednak i tak krótko.

- Mamy pacjentów głównie ze Śląska, choć zdarzają się także z Mazowsza, Pomorza, nawet Suwałk - mówi "Wyborczej" Michaela Kawka z NeoVize.

W Czechach zabieg kosztuje 2,5 tys. zł. NFZ zwraca tyle, ile płaci w Polsce, czyli ok. 2,3 tys. zł. Dopłata z kieszeni pacjenta jest więc niewielka, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę to, że ceny komercyjnych zabiegów w Polsce to minimum 3 tys. zł, a na refundację z NFZ nie ma co liczyć w takim wypadku.

Odpływ pacjentów zauważono też po polskiej stronie granicy. W Beskidzkim Centrum Medycznym w Bielsku-Białej część pacjentów zakwalifikowanych przed wieloma miesiącami do usunięcia zaćmy i zapisanych do kolejki wcale na operację się nie zgłasza. Chętnych do zabiegów komercyjnych, czyli za pełną opłatą pacjenta i poza kolejką, jest coraz mniej.

- Zauważyliśmy, że zmalało nawet zainteresowanie zabiegami, za które NFZ w ogóle nie chce płacić, czyli takimi, podczas których wszczepia się drogie soczewki korygujące poważne wady wzroku - mówi dr Małgorzata Wąs z Beskidzkiego Centrum Medycznego.

Chodzi o to, że Fundusz płaci za zabiegi tylko z użyciem jednoogniskowych soczewek zwijalnych. Jeśli ktoś chce, by wszczepiono mu soczewkę wieloogniskową, dzięki której nie będzie już musiał nosić okularów do bliży i dali, lub soczewkę korygującą astygmatyzm, to za całą operację musi zapłacić sam. NFZ uznaje bowiem, że pobieranie od pacjentów dopłat za użycie droższej soczewki (kosztują 2-4 tys. zł) jest nielegalne.

Dlaczego pacjenci, którzy gotowi byli w Polsce zapłacić 5, a nawet 6 tys. zł za zabieg, teraz wybierają się do Czech? Bo czeskie kliniki nierzadko za droższe soczewki liczą sobie mniej niż polskie. A poza tym NFZ za zabieg za granicą i tak zwraca 2,3 tys. zł. Można więc zaoszczędzić. W jednej z czeskich klinik przyznano nam, że tak właśnie się dzieje. Jej przedstawiciele zgodzili się, byśmy ich odwiedzili i rozmawiali o tym z pacjentami. Potem jednak zmienili zdanie i odwołali naszą wizytę w klinice. Formalny powód: brak zgody zarządu spółki.

- Może kliniki te obawiają się reakcji NFZ? - mówi Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokatka, która od lat walczy o wprowadzenie dopłat w polskich szpitalach za leczenie ponadstandardowe. - W Polsce NFZ forsuje interpretację o zakazie dopłat do zabiegów z użyciem drogich soczewek. Nie byłaby ona jednak możliwa w przypadku leczenia za granicą, bowiem także polskie prawo wprost przewiduje obowiązek NFZ sfinansowania zabiegu zagranicznego do limitu z polskiego koszyka. Tak nam nakazuje dyrektywa o opiece transgranicznej - tłumaczy.

Poza usunięciem zaćmy polscy pacjenci jeżdżą też za granicę, by wykonać tomografię, na niektóre zabiegi ginekologiczne, usunięcie migdałków czy zabiegi ortopedyczne w obrębie kolana.

Gazeta Wyborcza


Platební karty
Názory pacientů
Doporučeno pacienty
Pobrać nowości Podaj swój email.
Pro ukončení odběru novinek zadejte Váš email znovu do stejného políčka.
Znajdz nas na: Facebook Google
Pomóżcie nam Państwo udoskonalić naszą opiekę. Wyślijcie swoje uwagi bezpośrednio do dyrektora eMail: kocian(małpa)neovize.cz

Oszczędzaj czas i pieniądze. Masz pytanie, chcesz zamówić wizytę lub doradzić? Wpisz swoje dane kontaktowe a my oddzwonimy do ciebie.

Zadzwoń do mnie Česká verze stránek